Pokazywanie postów oznaczonych etykietą experimental. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą experimental. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 stycznia 2011

Dźwięki różne i przeróżne na www.radiobit.dsw.edu.pl

Trudno, żeby było inaczej. Jeden wieczór upływa w dźwiękach Depeche Mode, kolejny zaś jest sentymentalnym powrotem do starej dobrej Tori i jeszcze bardziej "klasycznej Kasi z Wichrowych Wzgórz". Nigdy człowieku nie wiesz, co Cię muzycznego zaskoczy. Albo odnajdujesz coś nowego w czymś, co wydawałoby się, znasz już na pamięć. Albo puszczasz mimochodem, czasem od niechcenia coś świeżego, przez kogoś poleconego, bo z braku laku można by sprawdzić, co też ten młokos/dziewczę pretendujący/a do miana artysty ma muzycznie do powiedzenia. O! Teraz na przykład zaskakuje mnie niejaki John Grant, którego płytę mylnie, po z lekka psychodelicznej okładce, sklasyfikowałam jako jakiś awangardowy odjazd. Mylnie nie oznacza jednak rozczarowania. Balladowy fortepian, rzewne skrzypce, zero muzycznego kombinatorstwa, zero intelektualnego dystansu, uczucia na wierzchu. Jak oni tak mogą? Nie wiem jak, ale wiem, że w pewnym sensie robią to za mnie i składam im wielkie dzięki.
Tym krótkim wstępem zapraszam Was na muzyczne różności w najbliższą niedzielę, 23.01.2011, na audycję DON'T SAVE ME FROM THE FLAMES o stałej porze.
Do usłyszenia!

środa, 17 listopada 2010

Muzyka BIG BLUE RECORDS w niedzielnej audycji

Zapraszam serdecznie na audycję w najbliższą niedzielę, 21 listopada, od godziny 20 na www.radiobit.dsw.edu.pl
Będziemy słuchać muzyki artystów działających pod skrzydłami wytwórni BIG BLUE RECORDS. Będzie awangardowo i rockowo, orientalnie i nastrojowo.
Do usłyszenia!
;>


Zdjęcie: www.brainwashed.com

sobota, 6 listopada 2010

Muzyczne przestrzenie na www.radiobit.dsw.edu.pl


Zapraszam serdecznie na audycję w niedzielę, 7.11, od godziny 20.
Będzie sporo ambientalnych pasaży, IDM-owych wygibasów i innych bardziej lub mniej zidentyfikowanych dźwięków latających.
Do usłyszenia:)

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Zagubieni w niebie

Świeżo po spędzeniu ubiegłego tygodnia na kolejnym muzycznym maratonie, Off Festival w Katowicach, niepodobna powrócić w pełni do codzienności. Praca, dom, znajomi, życie się kręci. Ale nic nie będzie już takie samo. Pamięć bywa przekleństwem, pamięć jest cudowną szafą, którą otwierasz, żeby ponownie przeżyć coś wspaniałego. Moja szafa z napisem Off Festival jeszcze się ani razu nie zamknęła. A szuflada z napisem Bear In Heaven już zaczyna się chybotać od częstego otwierania. Bo i też za każdym razem wyskakuje z niej coś nowego. Niby już było setki razy, ale jednak jakby jeszcze nie było. Z każdego utworu z obu płyt zespołu wylewa się zawartość, bo jak tu pomieścić chlubne nawiązania plus własne pomysły i jakieś intrygujące dodatki zebrane po drodze. Offensywny namiot ze średniej jakości nagłośnieniem nie pomógł ukazać połowy dokonań Bear In Heaven. Sprawił jednak, że ziarno fascynacji zostało zasiane. Słuchając wciąż pierwszego albumu, Red Bloom of the Boom z 2007 roku, marzę o ich koncercie w klubie. W tej Floydowej i shoegazingowej przestrzeni mieszczą się Radioheadowe rozterki, mroczna przebojowość Depeche Mode, romantyzm Duran Duran, gotycki chłód Joy Division. I pewnie jeszcze drugie tyle nieznanych mi (jeszcze) zespołów. Świetnie odrobiona lekcja muzycznej historii, która zaowocowała nową jakością. Rewolucji nie ma (i pewnie już nigdy nie będzie), jest za to nowa porcja tego rodzaju muzyki, która wywołuje całą paletę uczuć i emocji, smaków i kolorów.